Aktualna okładka
eAktivist
Ściągnij elektonicznego Aktivista na twardziela!!!
www.plock.eu
 
KONTRWYWIAD: Polityczny perfomance

rozmawiał: Michał Karpa, foto: materiały promocyjne

KONTRWYWIAD: Polityczny perfomance

Wybory w USA zbliżają się wielkimi krokami. Choć Hilary i Barak błagali nas o przeprowadzenie z nimi wywiadów – odmówiliśmy. Stawiamy na tzw. „third-party candidates”, czyli osoby niezwiązane ani z republikanami, ani z liberałami. Masz obywatelstwo USA? Kochasz zabawę i trawę? Postaw na Franka Moora

Załóżmy, że jestem Amerykaninem. Dlaczego swój głos miałbym oddać akurat na Ciebie?
Bo żaden z kandydatów nie jest szczery, nie chce wprowadzać koniecznych zmian i realnie wspierać społecznego rozwoju. To właśnie będzie moje zadanie. Ludzie nie widzą we mnie performera przykutego do wózka inwalidzkiego, ale kogoś, kto podziela ich marzenia i mówi o czymś, co faktycznie dotyczy życia. Uświadamiają sobie, że wspólnymi siłami można pokonać strach i izolację, zrzucić korporacyjne jarzmo, zapewnić każdemu opiekę medyczną, edukację, przyzwoite zarobki, przywrócić prawa i wolności oraz sprowadzić wojsko do kraju. Musimy być świadomi tych możliwości. Nie marnuj głosu na osobę, która nie rozumie twoich marzeń, bo na pewno nie pomoże ci ich zrealizować. Głosuj na Franka Moore’a!

Czyli start w wyborach prezydenckich nie jest wyłącznie kolejnym performance’em.
Każda kampania wyborcza jest performance’em. Z tym że dość poważnym. Początek mojemu dała pewna koszulka. Michael LaBash, jeden z pięciu członków komuny, w której żyję, dwa lata temu podarował mi na gwiazdkę T-shirt z napisem „Frank Moore na prezydenta”. Pokazałem się w nim kilka razy, ludzie zaczęli się interesować, pytać o mój program wyborczy. To pokazuje, że nie da się przewidzieć, w jakim kierunku ewoluuje artystyczny projekt. Nie robię performance’ów, żeby opowiadać historie, malować obrazy, odkrywać się przed publicznością czy – tym bardziej – zarabiać kasę. To po prostu najlepszy sposób kreowania wspólnoty! W latach 80. i 90. podczas moich długich rytualnych shows dzięki różnym technikom zabierałem publiczność na wirtualną wyspę Lila. Tam każdy czuł się członkiem rodziny, w której nie istniały izolacja, strach i rywalizacja. To doświadczenie uświadamiało ludziom, że możliwe jest stworzenie analogicznej społeczności w prawdziwym świecie. Dawało nadzieję, z którą wiążą się zmiany i wzrost oczekiwań. A moja kampania prezydencka ma znacznie większy zasięg niż te wielogodzinne rytuały!

No właśnie. Masz opinię obyczajowego skandalisty, szokującego happenera słynącego z epatujących nagością, trwających dwie doby imprez. Nawet uważająca się za superliberalną Ameryka nie jest gotowa na takiego prezydenta.
Przekonamy się. Amerykanie mają dzisiaj bardziej otwarte głowy niż tzw. liderzy. Mój program i idee w nim zawarte to najjaśniejsze punkty tego wyborczego perfomance’u. Ludzie są skoncentrowani tylko na nim, nic innego nie ma znaczenia. Swoją drogą – większość osób, które przychodzą na mój rytualny performance, nie jest zszokowana, raczej zrelaksowana.

Mówisz, że jesteś „dziewicą polityczną”. Historia wyborów prezydenckich pokazuje, że niezależni nowicjusze nie liczą się w grze o najwyższą stawkę. Tym bardziej tacy, którzy – tak jak ty – odcinają się od tego całego „politycznego świata”.

Masz na myśli to, że nie jestem politykiem, czyli osobą uzależnioną od władzy? Zgadza się. Nigdy nie starałem się o urzędy – no, może za wyjątkiem małego epizodu w college’u. Ale zawsze byłem zaangażowany w politykę w szerszym kontekście – społecznym. Już wtedy współpracowałem z niezależną prasą. Historia pokazuje, że celem tzw. third-party candidates nie jest zwycięstwo. W gruncie rzeczy cały ten proces ma nas chronić przed zwycięstwem. Naszym zadaniem jest zaszczepianie nowych idei, wywoływanie fermentu, namawianie do zmian. W tym kontekście moja kampania jest superefektywna. Ale z drugiej strony... Fajnie by było pokonać tych frajerów!

Od 40 lat mieszkasz z pięcioma osobami. Hippisowska komuna? To było cool wieki temu. Tym raczej nie zaimponujesz rodakom.
Wspólne pomieszkiwanie daje rozmaite możliwości. Życie w komunie jest tańsze. Poza tym jest wpisane w historię człowieka. Ludzie żyją wspólnie od tysięcy lat! Jako prezydent będę wspierał budowanie dobrze skomunikowanych małych osad. Do pracy, szkoły i na zakupy będziemy chodzić na piechotę lub jeździć na rowerach. W ten sposób zlikwidujemy korki, ograniczymy emisję gazów cieplarnianych, stres i poczucie alienacji. Każdy – na równych prawach – będzie miał zagwarantowany dach nad głową.

Czyli jednak powrót do korzeni. Już w trakcie studiów ekscytowałeś się socjalizmem, dzisiaj często używasz terminów „antykorporacjonizm” i „antykapitalizm”. Uważasz, że brak funduszy na kampanię to twój atut?
Brak sponsorów oznacza brak kompromisów. Uruchamiam wyobraźnię, improwizuję. Pamiętam o skali i możliwościach, nie składam obietnic bez pokrycia. To wszystko daje mi absolutną wolność!

Jednym z twoich głównych postulatów jest legalizacja i opodatkowanie narkotyków.
Wojna przeciw narkotykom stała się częścią większej wojny przeciwko ludziom, szczególnie kolorowym i lewakom. Co setny Amerykanin siedzi w więzieniu. Marihuana powinna być ogólnodostępna, oczywiście dla osób pełnoletnich. Co więcej, opodatkowanie najbardziej pożądanego towaru w Stanach przyniesie wymierne korzyści. Ten pomysł naprawdę ma sens.

Twoją tubą propagandową jest platforma Luver.com. Ile kosztuje utrzymanie nadającego całą dobę radia internetowego?

Love Underground Visionary Revolution powstała dziewięć lat temu. To antykorporacyjna i antykapitalistyczna rewolucja! Nieocenzurowana, działająca wedle filozofii DIY i niekomercyjna instytucja. Na początku utrzymanie stacji kosztowało 99 dolarów miesięcznie, teraz aż 700. Mamy niewielkie wsparcie, ale większość kosztów pokrywamy sami. To jest właśnie underground!

„Aktivista” czytają ludzie zainteresowani wielkomiejskim życiem i kulturą. Co jako prezydent zaoferujesz takim osobom?
Często występuję w nielegalnych punkowych klubach, japońskich restauracjach oraz na innych interesujących imprezach. Jestem muzykiem, poetą, gościem telewizyjnych show, prowadzę też swój klub. Wiem, jak się nieźle zabawić – niedowiarków odsyłam na www.eroplay.com. Kultura klubowa, rave’y, uliczne festiwale i muzycy – od połowy lat 80. to wszystko stopniowo traci na znaczeniu. Jako prezydent przywrócę kulturze i życiu nocnemu świetność sprzed lat. Ludzie będą mieli znów gdzie się spotkać, pogadać i zabalować!

W twoim słowniku nie istnieje termin „niemożliwe”. Jeśli w tych wyborach się nie powiedzie, ponowny start za cztery lata?
Spokojnie, mam plan, który realizuję krok po kroku, więc bądźcie czujni!


Frank Moore
Performer, poeta, muzyk, malarz. Urodził się z dziecięcym porażeniem mózgowym – nie mówi i jest przykuty do wózka inwalidzkiego. Ze światem komunikuje się trochę jak bohater filmu „Motyl i skafander”. Na początku lat 90. stał się obiektem ataków wpływowego senatora Jessego Helmsa, który torpedował działania założonej przez Moore’a Narodowej Fundacji Sztuki, gdyż według polityka promowała „obsceniczne” treści. W jednym z wywiadów na pytanie, co go różni od rywali startujących w wyborach prezydenckich, Moore odpowiedział: „Jaki inny kandydat będzie twoim ziomem?”.

Zobacz też:

 
Sprite
Twoje konto
Zarejestruj się »
Nie pamiętam hasła »
konkurs aktivistaKONKURSY AKTIVISTA

Poszukiwany/poszukiwana

Konkursy

Dziesięciolecie, jak każdy jubileusz, skłania do przemyśleń. I nam zbiera się na sentymenty.

więcej »

Zrób to! Wygraj bilet i przejdź
na drugą stronę lustra!!!

Desperados

Wygraj główną nagrodę!

Sprite - Wielka Domówka

wasza muzykaWASZA MUZYKA

Nagrałeś lub wyprodukowałeś
utwór muzyczny? Daj posłuchać!

recenzjeWASZE RECENZJE

Masz swoją opinię. Wyraź ją!
Czekamy na wasze recenzje muzyczne

linkowanieWASZE LINKOWANIE

Przeczytałeś ciekawy artykuł w sieci lub znalazłeś coś ciekawego w sieci, podaj linka.