rozmawiał: Tomek Sobczak
ZAJAWKA: Urban Vinyl

„Z krasnoludka nie wyrastaj” – śpiewał niegdyś dziecięcy zespół Gawęda, przestrzegając młodzież przed zbyt pochopnym rzucaniem się w wir dorosłości. Nieletni z zawstydzeniem chowają swoje zabawki w najciemniejszy kąt strychu lub piwnicy, gdy tylko pojawi się pierwsza oznaka hormonalnej burzy, by po latach z rozrzewnieniem wygrzebywać z tych samych miejsc kolejki, żołnierzyki, lalki i inne nieodłączne atrybuty dzieciństwa. Im starszy jest człowiek, tym częściej pojawia się tęsknota za zabawką – symbolem utraconej niewinności
W popkulturze zabawka przestaje pełnić funkcję przyrządu do zabawy, stając się obiektem marzeń i kultu. Do grona poszukiwaczy dziecięcych gadżetów dołącza rzesza dorosłych i to ona staje się w końcu targetem specyficznego przemysłu – działającego w oparciu o jakość, wbrew globalnemu egalitaryzmowi wytwórstwa.
The Gardeners
Pamiętacie legomakabrę Zbigniewa Libery, która wystawiona w warszawskim CSW w 1996 roku narobiła prawdziwego zamieszania, demitologizując motyw Holocaustu w sposób najniewinniejszy z możliwych – przy pomocy słynnych klocków, którymi bawi się przynajmniej połowa dziecięcej populacji na tej planecie? Już wtedy dostaliśmy niezłą postmodernistyczną lekcję z ponurego rozdziału historii najnowszej. W Hongkongu w tym samym czasie, choć w zupełnie innych okolicznościach przyrody, rodziły się zabawki „inaczej” – designer toys, zwane również urban vinyl. W 1997 roku projektant Michael Lau dokonał modyfikacji standardowych 30-centymetrowych figurek GI Joe. Zmniejszył je i wyposażył we własnoręcznie wykonane głowy, dłonie, stopy oraz ubrania i akcesoria inspirowane modą uliczną Hong Kongu. Ludki nawiązywały stylem do graffiti, hip hopu i sportów ulicznych. Reprezentowały nowoczesny, miejski styl życia. Kolekcja nazwana The Gardeners zapewniła ich twórcy uznanie oraz uczyniła z designer toys centrum zainteresowania kultury i sztuki miejskiej Hong Kongu, skąd niedaleko już było do Japonii oraz Stanów. Wszędzie tam pojawiły się liczne pracownie i sklepy oferujące limitowane serie figurek projektowanych przez artystów z całego świata. Przyjrzyjmy się stworkom. Sympatyczny Dunny o wielu twarzach lub... bez twarzy, androidalne Blow Up Dolls czy reprezentanci serii Flow Bots – czysty kwas i ultrakolorowy rave. Ciężko się czymś takim „pobawić w dom”, można natomiast zrealizować scenariusz filmu animowanego, po czym umieścić go na stronie YouTube, ciesząc oczy znajomych oraz tysięcy przypadkowych odbiorców. Można cyknąć temu fotkę, można wkomponować w akwarium z rybkami, można nosić w kieszeni i polubić tak, jak lubiło się kiedyś misia czy tamagotchi. Można stworzyć tym postaciom ich własny, alternatywny świat. Można się po prostu wykazać. Liczy się jedynie wyobraźnia, która nie zna barier metrykalnych.
Rzeźba lowbrow
Na winylowym tworzywie piętno odciska popkultura. UFO, Che Guevara, Transformers, techno, komiks, graffiti, horror, sci-fi, fantasy – to
wszystko, a nawet jeszcze więcej, zostaje przeniesione i uwiecznione na kolejnych odlewach, powstających w chińskich fabrykach na zlecenie takich pracowni, jak KidRobot, Toy2R czy PlayImaginative. Dunny stał się nawet przez chwilę gwiazdą pierwszej wielkości, zasilając swą obecnością spoty Adidasa czy Siemensa, a Trexi zachwalał walory Motoroli, Nike oraz Coca-Coli. Tak naprawdę designer toys są jednak towarem elitarnym – zazwyczaj powstaje jedynie kilkaset do kilku tysięcy egzemplarzy danego modelu. Oczywiście, im większy nakład, tym niższa cena. Dodatkowego smaczku dodaje realizacja polityki „szczęśliwego trafu” – można też kupić pudełko, nie wiedząc, jaki model znajduje się w środku. Zatwardziali kolekcjonerzy, gdy staną się posiadaczami kilku egzemplarzy tego samego stworka, zaczynają myśleć o barterze lub sprzedaży – powstają lokalne lub międzynarodowe społeczności użytkowników urban vinyl, fora i netgiełdy. A także zloty zwane trading parties, gdzie mają miejsce wymiany zbiorów oraz spotkania ze sławnymi w środowisku twórcami projektów.
Seryjność produkcji designer toys kojarzy się z popartowymi multiplikacjami. To czytelne zakorzenienie w kulturze masowej, pozorna infantylność i różnorodność specyficznych, psychodelicznych form przyciąga uwagę ludzi, którzy często mają coś wspólnego ze sztuką: grafików, malarzy, tatuażystów czy konsumentów popkultury świadomych jej wyrafinowanych, alternatywnych wydań. Raczej ciężko będzie spotkać Dunny’ego i jego pstrokatych kolegów w przestrzeni nobliwej galerii czy na kartach nie najświeższych podręczników historii sztuki, lecz ich obecność tam to prawdopodobnie kwestia mało odległej przyszłości. Designer toys stały się idealną platformą dla sztuki „niskich lotów” (ang. lowbrow), która narodziła się w Los Angeles pod koniec lat 70., a jej twórcy (Robert Williams, Gary Panter) inspirowali się podziemnymi, mrocznymi światami rodem z komiksów, autami hot rod oraz symboliką najprzeróżniejszych subkultur z punkiem na czele. Taką stylistykę, uprawianą z dala od grzecznych akademii, określa się często mianem popowego surrealizmu. Na początku realizowano ją przeważnie na papierze, z czasem sięgnięto po formy przestrzenne. Zabawka jest współczesną rzeźbą lowbrow, która „pozwala” umieszczać się w dowolnym punkcie przestrzeni.
Zabawkarze-rzeźbiarze
Najbardziej dojrzali fani urban vinyl nie zbierają zabawek przypadkowo – kryterium wyboru stanowi styl reprezentowany przez konkretnego artystę. Do największych projektanckich sław zaliczają się: David Horvath, Frank Kozik, Gary Baseman, Tim Biskup, Tokidoki, Jeremyville, Jim Woodring, Joe Ledbetter, Pete Fowler, Shephard Fairey oraz Dalek. Wśród nich są ilustratorzy, plakaciści czy twórcy komiksów, a wszyscy działają w obrębie przemysłu rozrywkowego. Kozik tworzy plakaty koncertowe dla najsłynniejszych kapel rockowych, a Baseman jest trzykrotnym laureatem nagrody Emmy w kategorii Najlepszy Film Animowany. To prawdziwi ludzie renesansu, którzy zarabiają niezłe sumy, udzielając się w działach ilustratorskich prestiżowych pism i dzienników, a także na planach filmowych jako producenci czy autorzy scenariuszy. W branży współpracują z wieloma firmami, nanosząc na gotowe odlewy własne motywy, dzięki którym fani od razu rozpoznają styl swojego ulubionego projektanta nawet wtedy, gdy figurki o identycznym kształcie zdobione są przez innych.
W Polsce temat pozostaje do odkrycia. Subnormal.pl to pierwszy krajowy serwis poświęcony designer toys. W jego skład wchodzą: sklep, galeria zdjęć oraz regularnie apdejtowany blog, którego czytelnicy mogli ostatnio dowiedzieć się chociażby o inicjatywie S2DIO, penetrującej środowisko twórcze projektantów, czyli ich pracownie. Powstałe w jej wyniku fotografie pozwalają nam odkrywać nie tylko tajniki warsztatu, lecz także np. upodobania kulinarne twórców, którzy wzięli udział w zabawie. Jeśli chcecie, by i wasze zabawki miały okazję stać się przedmiotem pożądania kolekcjonerów, możecie spróbować sił – zamówić bezbarwny odlew DIY, który w 2004 roku wprowadziła na rynek firma Toy2R, i ugryźć temat po swojemu. Doprawdy ciężko wyrosnąć z fazy krasnoludka, gdy ma się pod ręką taki kawałek winylowego plastiku.


Zobacz też:






KONKURSY AKTIVISTA
Wielka Domówka! Pragnienie Imprezowania? SPRITE Zgasi!

RAY-BANY NA TWOIM NOSIE! ZAGRAJ O IMPREZĘ ŻYCIA!


WASZA MUZYKANagrałeś lub wyprodukowałeś
utwór muzyczny? Daj posłuchać!

WASZE RECENZJEMasz swoją opinię. Wyraź ją!
Czekamy na wasze recenzje muzyczne

WASZE LINKOWANIEPrzeczytałeś ciekawy artykuł w sieci lub znalazłeś coś ciekawego w sieci, podaj linka.



