tekst: Sebastian Rerak grafika: Joanna Buczyńska
INTERWENCJA: Sprawiedliwy handel, świadoma konsumpcja

Na plantacjach kawy w Afryce i Ameryce Środkowej pracują całe rodziny. W zbieraniu gorzkich ziaren uczestniczą także dzieci, niekiedy ledwie kilkuletnie. Za trzy dni mozolnej pracy każdy otrzyma równowartość ceny, jaką za filiżankę czarnego naparu zapłacimy w ulubionej kawiarni. Epoka wyzysku nie skończyła się wraz z XX wiekiem. W ubogich krajach południowej półkuli miliony ludzi zmuszanych jest do mozolnej pracy. Wytwory ich rąk trafiają na światowe rynki i są skupowane za niedorzecznie małe pieniądze przez wielkie korporacje. Brak uczciwego wynagrodzenia pogarsza warunki życia wytwórców, spychając ich w otchłań nędzy. I właśnie o tę sprawiedliwą płacę, choć nie tylko, walczy ruch Fair Trade.
Przeciw biedzie i zacofaniu
„Fair Trade to partnerstwo oparte na dialogu, jawności i poszanowaniu, którego celem jest sprawiedliwy handel międzynarodowy” – taką definicję zjawiska ukłuło FINE, nieformalne stowarzyszenie czterech czołowych sieci organizacji działających na rzecz sprawiedliwego handlu. Podstawowym celem FT jest polepszenie warunków pracy i życia w krajach eufemistycznie nazywanych rozwijającymi się. Do sklepów Europy i Ameryki Północnej trafia wiele artykułów z trzeciego świata (przykładowo: 80% ziarna kakaowego sprowadzane jest z Afryki Zachodniej), ale tylko w przypadku nielicznych można mieć pewność, że ludzie, których rękami zostały one wytworzone, otrzymali za swój wysiłek godziwe wynagrodzenie. W ciągu ostatnich 30 lat międzynarodowe koncerny drastycznie zaniżały ceny skupu surowców (choć konsumenci na Zachodzie niekoniecznie płacą przez to mniej za produkt finalny), co pogłębiało biedę i zacofanie w ubogich regionach świata, a miliony ludzi zmusiło do ciężkiej harówki za płacę z trudem zapewniającą minimum bytowe.
Grupy Fair Trade, do których należą głównie organizacje pozarządowe i stowarzyszenia ekologiczne, domagają się, by większy odsetek zapłaty za towar trafiał bezpośrednio do producentów – rolników, robotników, rzemieślników i artystów. Podstawowe założenia sprawiedliwego handlu to m.in. propagowanie relacji handlowych, opartych na jawności i uczciwości, polepszenie warunków pracy oraz ochrona środowiska. Fair Trade nie tylko sprzeciwia się ekonomicznemu wyzyskowi, ale i przeciwdziała pracy niewolniczej czy zatrudnianiu dzieci. Pracuje więc także na rzecz poprawy sytuacji robotników zatrudnionych w fabrykach należących do korporacji odzieżowych. Co nie mniej istotne, przyczynia się to również do zachowania kulturowej tożsamości mieszkańców biednych państw. Najcelniej uchwycił sens całej inicjatywy dyrektor spółdzielni rolników uprawiających kawę w Etiopii, oznajmiając, że: „sprawiedliwy handel to nie tylko proces kupowania i sprzedawania, ale też tworzenie globalnej rodziny”.
Etyczne zakupy
Idea Fair Trade nie tylko wydaje się atrakcyjna, ale i realnie sprawdza się w życiu. – Dzięki sprawiedliwemu handlowi w wielu miejscach świata całym społecznościom żyje się lepiej. Ich praca i sprzedaż produktów nie są oparte na wyzysku, lecz na godziwej zapłacie, mogą więc wyrwać się z kręgu biedy – przekonuje Remigiusz Okraska, redaktor naczelny antyglobalistycznego magazynu „Obywatel” (www.obywatel.org.pl). – Trudno oszacować skalę tego zjawiska, ale bez wątpienia na całym świecie tysiącom osób żyje się lepiej. W Talmudzie zawarta jest sentencja, która mówi, że kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Dlatego właśnie, mimo że założenia FT nie stanowią całościowej alternatywy wobec wadliwego systemu ekonomicznego, to i tak warto je wspierać, bo po prostu oznaczają pomoc konkretnym ludziom, żyjącym na co dzień w trudnych warunkach – wyjaśnia. Koniecznym warunkiem rozwoju sprawiedliwego handlu jest jednak odzew ze strony konsumentów. Klient w supermarkecie bądź domu towarowym często nie zastanawia się, czy produkty spożywcze, tekstylia, sprzęt sportowy, rośliny ozdobne, kosmetyki lub wyroby rękodzielnicze, które zamierza włożyć do swojego koszyka, należą do artykułów „etycznie czystych”. Organizacje Fair Trade starają się więc także budować świadomość konsumentów. Etyczne produkty posiadają specjalny certyfikat, a rozpoznać je można po charakterystycznym emblemacie. Znakiem certyfikacyjnym opatrzone są najczęściej towary takie, jak kawa, kakao, banany, orzechy, przyprawy czy wino. W ubiegłym roku wysokość łącznej sprzedaży produktów z certyfikatem Fair Trade na świecie wyniosła 1,6 mld euro. Tym samym był to wzrost o 41% w stosunku do roku 2005. Szacuje się, że obrót takimi artykułami będzie cały czas wzrastać, choć nadal ich udział w rynku jest niewielki – w krajach Europy i Ameryki Północnej waha się między 0,5 a 5%. Dowodzi to, że wiele jest jeszcze pracy do wykonania, choć cieszyć może rozwojowa tendencja zjawiska. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii idea Fair Trade cieszy się obecnie wielką popularnością. W angielskim parlamencie silne lobby działa na rzecz popularyzacji zagadnienia, a przedsiębiorcy sami zabiegają o „etyczne” towary, np. popularna sieć supermarketów Sainsbury reklamuje swoje banany jako pochodzące ze sprawiedliwego handlu. Szacuje się, że każdego dnia Anglicy wypijają 3 mln gorących napojów i zjadają 0,5 mln bananów z certyfikatem Fair Trade.
Edukacja podstawą
Jak sprawy wyglądają w Polsce? Na krajowym gruncie od kilku lat działa stowarzyszenie Sprawiedliwy Handel „Trzeci Świat i My” (www.sprawiedliwyhandel.pl). Początkowo prowadziło działalność informacyjną, organizowało kursy i warsztaty. Od ponad roku rozprowadza także „etyczne” produkty. Oferta powiększa się systematycznie, a same artykuły można kupić już nie tylko poprzez internet – coraz częściej dostępne są także w wybranych supermarketach. Ich koszt z reguły może wydawać się stosunkowo wysoki, ale rekompensuje to wysoka jakość, ekologiczna czystość i niewymierna „wartość moralna”. – Jednym z naszych celów jest dotarcie do świadomości, ale też do sumienia i zdrowego rozsądku konsumenta. Niesprawiedliwy system gospodarczy dotyka nie tylko ludzi w ubogich krajach, ale wpływa też i na nasze życie. Na przykład, całe zakłady pracy przenoszone są do miejsc, gdzie osiągalna jest tzw. tania siła robocza, czyli możliwy jest wyzysk pracowników – twierdzi prezes stowarzyszenia Sprawiedliwy Handel, Wojciech Zięba.
W Warszawie z kolei od roku działa eFTe (www.efte.org), grupa promująca odpowiedzialną konsumpcję i sprawiedliwy handel. Na swoim koncie ma już szkolenia dla młodzieży, warsztaty i konferencje, a także produkcję toreb z polskiego lnu. – Dokonując nawet drobnych, codziennych wyborów, możemy przyczyniać się do budowania świata takiego, w jakim chcielibyśmy żyć – przekonuje Ania Rok z eFTe. – Staramy się sami świadomie podejmować decyzje konsumenckie, zastanawiając się nad ich konsekwencjami w wymiarze społecznym, ekologicznym, politycznym, dla naszego miasta i w skali globalnej. Chętnie dzielimy się naszymi doświadczeniami czy przemyśleniami na ten temat – dodaje. Sprawiedliwy Handel jak i eFTe stawiają na edukację. Uwrażliwienie ludzi na problem jest kluczowe w promocji sprawiedliwego handlu także i w naszym kraju. – Jeden z meksykańskich rolników, zapytany o to, w jaki sposób można pomóc jemu i jego rodakom, odpowiedział: „Nie potrzebujemy dobroczynności, oczekujemy tylko godziwego wynagrodzenia” – relacjonuje Zięba.
Pomóc może każdy
Na własną rękę możemy wspierać Sprawiedliwy Handel: kupować produkty ze znakiem certyfikacyjnym FT oraz zachęcać lokalne sklepy lub kawiarnie, by wprowadziły takie artykuły do swojego asortymentu. Rodzi się jeszcze pytanie, czy wspieranie producentów z dalekich egzotycznych krajów nie kłóci się z interesami wytwórców rodzimych. Ania Rok zapewnia, że nie ma powodów do takich obaw. – Polscy producenci nie muszą obawiać się konkurencji, ponieważ Fair Trade obejmuje przede wszystkim surowce nieuprawiane w Polsce, np. kawę, herbatę, banany czy kakao. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polska firma produkująca czekoladę kupowała kakao z certyfikatem FT. Natomiast sprzedawanie w Polsce miodu z Nikaragui czy Meksyku jest rzeczywiście pozbawione sensu. Ja zawsze wybrałabym miód polski, najlepiej łąkowy z nektarem chabrowym – informuje. Tę opinię potwierdza Okraska. – Oczywiście, ważne jest wspieranie producentów z ubogich krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, ale nie możemy zapominać o podobnych problemach, które mamy w Polsce. U nas także jest mnóstwo ludzi pozbawionych godziwych dochodów. Dlatego, gdy wybieramy w sklepie czekoladę z symbolem FT, starajmy się podobnie robić z innymi produktami. Zamiast nabywać keczup czy płatki śniadaniowe wielkiego koncernu, kupmy taki sam artykuł z niewielkiej rodzimej firmy. Kupujmy warzywa i owoce na lokalnych targowiskach, bezpośrednio od rolników. Sprawiedliwy handel nie jest jakąś modą czy egzotyczną fascynacją, lecz świadomym wyborem konsumenta, który wie, że jego pieniądze mogą zmieniać świat na choć trochę lepszy.
Sukces idei sprawiedliwego handlu w Polsce w dużej mierze zależy od osób, którym inicjatywa wyda się słuszna i warta poświęcenia czasu oraz wysiłku. Dlatego też polskie komórki ruchu FT poszukują wolontariuszy, m.in. do współpracy ma polu edukacji (np. w szkole, na uczelni). No i, oczywiście, propagują świadomą, etyczną konsumpcję. Od zawartości sklepowego koszyka zależy coś więcej, niż tylko wysokość rachunku płaconego przy kasie.


Zobacz też:






KONKURSY AKTIVISTA
Wielka Domówka! Pragnienie Imprezowania? SPRITE Zgasi!

RAY-BANY NA TWOIM NOSIE! ZAGRAJ O IMPREZĘ ŻYCIA!


WASZA MUZYKANagrałeś lub wyprodukowałeś
utwór muzyczny? Daj posłuchać!

WASZE RECENZJEMasz swoją opinię. Wyraź ją!
Czekamy na wasze recenzje muzyczne

WASZE LINKOWANIEPrzeczytałeś ciekawy artykuł w sieci lub znalazłeś coś ciekawego w sieci, podaj linka.



