Wielki dzień nastąpił. Aktivist rusza z własną serią podcastów, która nieregularnie pojawiać się będą na naszej stronie. Chcieliśmy zacząć od wysokiego C i wyróżnić się wśród podcastów jakie trafiają do polskich portali. Dlatego na sam początek poprosiliśmy o przygotowanie mixa autora jednego z największych klubowych hitów tego roku – Killa Frenzy.
Jego mix to 100 minut świetnej zróżnicowanej muzyki. Poczynając od house’u, przechodzi przez ghetto, dodając szczyptę hip-hopu, wszystko to idealnie opakowane w klimat wprost z Dirtybird. Mocno przemyślany taneczny mix, jest naszym zdaniem idealnym początkiem tej serii i z całą pewnością zasługuje na ładne oznaczenie. #1
Po pierwsze wielkie dzięki za mix. Czy mógłbyś opisać jak go nagrywałeś?
KF: Nie lubię skupiać się tylko na jednym gatunku podczas moich setów. Mam to wyobrażenie, że tworzenie mixu powinna działać na zasadzie sinusoidy. Najpierw idę do góry, potem na chwilę uspokajam, mając nadzieję, że przyciągnę słuchacza nie nudząc go prostą strukturą seta. Nie wiem kto to powiedział, ale chyba ktoś kogo poznałem w dirtybird: „Nie chodzi o to,aby od razu pozbywać się wszystkiego co masz. Musisz to wypracować”
Czego używasz do mixowania? I co sądzisz o ostatnio dużej nienawiści do djów korzystających z serato i traktora?
KF: Używam CDJ 2000, w które mam wpięte dwa USB. Przedtem używałem Serato razem z Technicsami i uwielbiałem z nich korzystać, ale w pewnym momencie były trochę wrzodem na dupę. Mam trzy powody, dla których zrezygnowałem z Serato. Grając kiedyś w Belgii mój laptop zkraszował się trzykrotnie w ciągu jednej godziny. Grając z laptopem, masz również barierę w postaci ekranu, która nie pozwala ci nawiązać kontaktu ze słuchaczami. Do tego prawda jest taka, że niewielu klubu posiada gramofonu nie odbiegające od standardu... No i wydaje mi się, żę cdj brzmią lepiej...
Które GTA było twoim ulubionym? I dlaczego nazwałeś się właśnie Kill Frenzy.
KF: Nostalgia wygrywa u mnie więc powiem GTA 1. Zostało mi w głowie to ile razy uciekałem ze szkoły gdy byłem młodszy tylko po to, aby pograć w tę grę. Gdy zacząłem grać, po prostu zastanawiałem się, jak można by się nazwać, a Kill Frenzy wydawał mi się najlepszą opcją.
W 2006 roku wydałeś swoje pierwsze dwie EP-ki, jednak potem twoja kariera trochę przyhamowała...
KF: Na początku tworzyłem głównie juke i ghetto house po czym pomyślałem, że czas obrać trochę inny kierunek, co okazało się dobrą decyzję. Wyprodukowałem track „54321” który był dość popularny w Belgii i kilka międzynarodowych djów grało go w swoich setach... Zastanawiałem się nad tym w jaką stronę chciałbym iść z moją muzyką i odkryłem Dirtybird, który ostatecznie stał się moim ulubionym labelem. Ostatnio poczułem, że muszę wrócić do tego od czego zaczynałem i starać się do mojej muzyki wpleść miłość do juke’ów i ghetto. I chyba udaje mi się to...
Byłeś prawdopodobnie jednym z pierwszych producentów w Europie, którzy zajeli się tworzeniem muzyki spod znaku footworku, jak do tego doszło gdzie znalazłeś ten niepopularny wtedy w Europie gatunek?
KF: Internet pomaga. Pierwszy raz usłyszałem o tej muzyce w setach Dave’a Clarke’a. Potem odkryłem jak wielką społeczność tworzą dje, tańcerze i po prostu słuchacze i od razu mniej to wciągnęło. Nie zastanawiając się po prostu sam zaczął robić taką muzykę.
A jak ci się udało wydać, aż dwie Epki w samym sercu sceny juke’owej w Chicago?
KF: Szczerze mówiąc, wygooglowałem wszystkie możliwe wytwórnie, z których muzykę grałem. Wysłałem do każdej, której mail mogłem znaleźć demo i się udało. Ghetto Test Chicago zdecydowali się mnie wydać. Powiedzieli mi wtedy, że nie wiedzieli, że w ogóle ktokolwiek w europie robi taką muzykę.
Mimo, że produkujesz już od lat, można powiedzieć, że rok 2012 był dla ciebie przełomowy. Jak doszło do tego, że stałeś się częścią rodziny Dirtybird?
KF: Ha. Dirtybird. Czułem, że znalazłem drogę, którą chciałbym podążyć, łącząc moją pierwszą miłość do ghetto house’u z różnymi innymi fascynacjami, zrobiłem ileś kawałków i wysłałem do Claude’a Vonstroke’a i po kilku miesiącach trafiłem na kompilację Hatched. Więc w ciągu kilku tygodni z fana trafiłem do labelu, w którym wydawali wszyscy moi ulubieni artyści.
Spodziewałeś się chociaż trochę, że Booty Clap stanie się, aż tak popularne?
KF: Nie. W życiu bym się tego nie spodziewał.
Miałeś okazję poznać Skrillexa po tym jak uznał twój kawałek najlepszym utworem roku?
KF: Tak. Poznałem go na Hard Summer i podziękowałem za granie mojego kawałka w swoich setach. Wydaje się miłym gościem, ale nie miałem czasu z nim zbyt długo gadać.
Jeśli chcecie posłuchać mixu Sebastiena klikajcie TUTAJ.