Brytyjscy hiphopowcy od zawsze byli na straconej pozycji. Jeden z weteranów wyspiarskiej sceny, Blade, rymował kiedyś, że nie ma go w zestawieniach najlepszych MCs nie dlatego, że jest słaby, ale dlatego, że pochodzi ze Zjednoczonego Królestwa. Mimo swej angielskiej proweniencji Foreign Beggars nigdy nie musieli żebrać o poklask. Ich wczesne, stricte rapowe dokonania zyskały uznanie jedynie w środowiskowych kręgach. Kiedy jednak zaczęli flirtować ze zrodzonym na ich ojczystym gruncie grime’em, drum’n’bassem i dubstepem, kluby całego świata stanęły przed nimi otworem. Współpraca z takimi gigantami basowych brzmień, jak Noisia czy Plastician zapewniła im dźwiękowe wsparcie ogniowe, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Reszta spoczywa w dzierżących mikrofony rękach Orifice’a Vulgatrona i Metropolisa. Wspierani przez producenta Daga Nabbita i DJ-a Nonamesa, na koncertach rozpętują prawdziwe piekło. [fika]