Jeśli muzyka metalowa kojarzy wam się wyłącznie z przaśnymi żartami, sofciarskimi brzmieniami rodem z Finlandii czy romansami Nergala, to znaczy, że nie pamiętacie już pradawnych czasów, kiedy szatan miał rogi, a mrok był czarny. Okazją do odrobiny nostalgii będzie pierwsza polska wizyta zespołu A Pale Horse Named Death. Projekt założony przez dwóch byłych perkusistów nieodżałowanego Type’O’Negative próbuje przywołać wszystko to, co w tym gatunku od dawna istnieje już tylko w undergroundzie. Zawiedziecie się, jeśli oczekujecie coverów macierzystych formacji Sala i Johna. Debiutanckie dzieło składu to typowy amerykański wysokogatunkowy doom znad rzeki Hudson, który zdobył rewelacyjne recenzje za oceanem. Rogi w górę. [mk]